<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Rozmowa> 
<author_1=Micha Kasprzycki>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=9>
<date=1951-09-23>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
List od kuzynki z Anglii dopeni miary. W stanie kompletnego zachwiania rwnowagi duchowej, taszczc pod pach wielk torb z cukrem, pod drug potn sztab myda, przybiega ciocia. Wiadomoci z Wielkiej Brytanii wstrzsny ni.
 O, popatrzcie, co ona pisze z Anglii: Nogi mi puchn od wystawania w kolejkach. P dnia trzeba straci, eby co dosta Po kilo ziemniakw staam dwie godziny Misa dostajemy 10 dkg tygodniowo na osob. Jak z tego zrobi obiad? Masa nie cae 10 dkg.  Syszycie  zawoaa ciocia  w Anglii!  Aha, i dlatego kupia Ciocia to mydo?  miejcie si, miejcie? Wiecie sami jak jest z misem. Wol kupi na zapas pki jest  Ale jest mydo, prawda?  A jest. Przy mnie przywieli chyba z ton do sklepu. Nawet w ogonku mwili, e nie warto sta, bo skoro jest No, ale co z tego?  Nic, nic. A waciwie zaraz, zaraz Bo widzi Ciocia, to jest tak: mamy swoje kopoty z zaopatrzeniem my  temu nikt nie przeczy. I maj swoje kopoty oni, kopoty bardzo powane, jak Ciocia widzi choby z listu kuzynki (rdo chyba nie podejrzane!). No wic moe sprbujemy jako uporzdkowa te rzeczy i rozezna: czyje kopoty wiksze i czyje czym s spowodowane Zaraz, zaraz, prosz nie przerywa. Czy Ciocia wie, e jeden dolar wart jest teraz 50 centw?! To j zaamao ostatecznie. Wypucia sztab myda i torb cukru, usiada i pozwolia mwi. Wic mwilimy tak:
Z tym dolarem, ktry wart jest 50 centw to wcale nie art! Tyle mniej wicej wynosi dzi rzeczywista warto dolara amerykaskiego w porwnaniu z jego wartoci przedwojenn. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>